W piwnicy moich rodziców…

W piwnicy moich rodziców leżał sobie stary niemiecki rower clipper, który ciotka kiedyś nam oddała. W całym swoim życiu miał przejechane może 50 km i 20-25 lat na ramie.
Kilka upadków, rdza i okropny smutny kolor, do tego niemal nie jeżdżone opony, które popękały ze starości.
Miałam ciężki dylemat, czy go odnawiać, czy kupować nowy – ale, że jest wygodny i pan od rowerów holenderskich powiedział, że jest fajny, to dałam mu szansę i z ojcem wzięliśmy się za pracę.
Po usunięciu rdzy, zmatowieniu lakieru i odtłuszczaniu nawet w miarę udało mi się wszystko pomalować – baza+lakier kolorowy typowo samochodowe, polecam serdecznie.
Opony niestety przyszły innego koloru niż na zdjęciach, trochę żałuję, że nie wzięłam szarych albo niebieskich. :c
Jeździ mega lekko, więc teraz mogę śmigać na nim do pracy ᕦ(òóˇ)ᕤ ʕ•ᴥ•ʔ
#rower #renowacja #chwalesie #majsterkowanie