Trochę się pożalę: wjechał we…

Trochę się pożalę: wjechał we mnie na ścieżce rowerowej koleś z zespołem Downa. Kurde. Jestem wściekła, ledwo ruszam ręką, zastanawiam się czy nie jechać jej prześwietlić, a od opiekuna jeszcze zgarnęłam opierdziel, że za szybko jechałam (serio? jaka prędkość byłaby odpowiednia na ścieżkę: 5 km/h?) i że mogłam jechać bliżej brzegu. Ano nie mogłam – po prawej miałam konstrukcję kładki dla pieszych, a koleś jechał z naprzeciwka samym środkiem ścieżki, po czym tuż przede mną postanowił skręcić prosto na mnie. Z wcześniejszą osobą spokojnie się minęliśmy. Po całym zajściu nawet się nie zainteresowali czy nic mi nie jest, tylko rozłożyli rower na środku ścieżki i zaczęli oglądać.
Mam przynajmniej pretekst do zmiany barendów na ładne, ale cholera! Nie kosztem ręki… jeszcze na ścieżce rowerowej, pfff.
Wzywał ktoś policję do takiej stłuczki? Jakie doświadczenia?

#rower #krakow #zalesie