Jak niedziela to…

Jak niedziela to awanturka.

Miałem dzisiaj na 14 na obiad do teściów. Poinformowałem moja różowa ze dzisiaj jadę na rower (dłuższa jak na mnie trasa) i mam budzik nastawiony na 5:30 żeby zdążyć ze wszystkim.

Do 2 w nocy oglądała serial, nie przejmując się tym że nie mogę usnąć mimo ze prosiłem żeby wyłączyła. Na dodatek wylaczyla mi rano budzik żebyśmy mogli „ pospać razem z rana”.

Obudziłem się po 10:00.

Teraz wyszedłem z domu jakieś 15 minut temu po awanturze gdzie ja wychodze jak zaraz na obiad idziemy. Powiedziałem ze wychodze bo miałem dzisiaj coś zaplanowane i niestety przez nią mam cały dzień zepsuty.

Dowiedziałem się ze jestem nieodpowiedzialnym gnojem, dzieckiem, ze ja zawiodłem, nie jestem mężczyzna.

Siedzę teraz na rowerku i mam poczucie winy. Mam poczucie winy bo mam wrażenie ze jestem z kimś kto zachowuje się jak dziecko i nie umie ponieść konsekwencji swoich czynów.

I cały dobry humor w pizdu. I burza która chciałem ominąć mnie dopadnie.

#logikarozowychpaskow #zwiazki #rower