Hehe, jak ja to uwielbiam….

Hehe, jak ja to uwielbiam. Jadę sobie wzdłuż Wisły swoją #szosa interwały, z 45 km/h zwalniam do 33 km/h i wtedy pojawia się on – #wykoptribanclub…
Chwilę za mną jedzie, ale ja już czuję na plecach jego nienawistne spojrzenie na mój rower z ultralekkiego, ściśle tajnego stopu aluminium 6011A. Na moje ogolone nogi. Na mój aerodynamiczny strój o wartości jego roweru.
Długo z decyzją nie zwleka. Wyprzedza mnie. Rozwija swoje hipersoniczno-deca-hecto-kilo-mega-thlonowe 39 km/h. Nie rzucam się od razu w pościg. Daję mu odjechać na jakieś 100 metrów. Przełączam tryb swojej lampki Bontrager Ion Pro za 500 zł na stroboskop. Zrzucam bieg i nieśpiesznie doganiam go na zasięg snopa światła wartości 1200 lumenów, które z wieczoru robią świt. Jedziemy 35 km/h… 34 km/h… 33 km/h. Odpuszczam. Niech odjedzie na 200 metrów. I wtedy petarda! Kręcę korbą na okrągło dzięki znakomitemu japońskiemu wynalazkowi – systemowi SPD-SL. 45 km/h… 46 km/h… 47 km/h. Celowo wyprzedzam go na grubość owijki. I wtedy ja wiem. On już nie będzie polecał wyrobów marki Decathlon.
Spokojnie kontynuuję interwały. Polecam taki styl trenowania.

#rower #truestory #heheszki