155 587 + 30 + 248 =…

155 587 + 30 + 248 = 155865
Jak to gdzie? No pod Grunwaldem….
Wsparcie Chorągwi Warszawskiej w sile: pedalarz sztuk jeden, dotarło spóźnione :/ Zwiadowcy donoszą, że jak co roku pod #grunwald spuściliśmy łomot Niem… Krzyżakom.

Pierwsze #200km, @edicsson miałaś rację, wsiadłem i pojechałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
To był kurde dramat. Liczyłem, że północny wiatr, który nie miał być jakiś bardzo mocny przegoni chmury deszczowe na bardziej na południe i faktycznie udało się, choć po części. Od 100 km do 150 na niebie wisiały ciemne chmury z których co jakiś czas siąpiło. Masakra, zwłaszcza dla mnie gdzie byłem ubrany na krótko. Co tu dużo mówić: chwilami było mi zimno, choć lezyne pokazywało 20 stopni ¯_(ツ)_/¯ Na szczęście później pojawiło się słońce.
Trasa to inny dramat. Brouter i opcja rower szosowy – mały ruch jest fajna, ale tylko w momencie, gdy przed wyjazdem z wizualizujesz trasę tu, albo po street view. Mam nauczkę. Pewnie 1/4 trasy to były asfalty złe i jeszcze gorsze. Miałem ochotę wypierdolić rower do rowu. Pod Grunwald podjechałem w wybitnie chujowym stanie psychicznym, serio.
Grunwald i pole na które w sumie nie wjeżdżałem, bo sił mi brakło: ludzi od zajebania i jeszcze więcej.
Na ostatni ciapąg kolei mazowieckich z Działdowa nie zdążyłem, więc trzeba było wsiąść w IC. I tu zaskoczenie, mieli wieszaki na rowery o.O żadne tam kitranie sprzętu w ostatnim wagonie w przedsionku, tylko normalne wieszaczki. Minus, to strasznie mało miejsca i trzeba było przechodzić w zasadzie bokiem. Oczami wyobraźni widziałem, jak ktoś mi rozpruwa siodło walizką 😀
#szosa #rower

#rowerowyrownik